Jak przebiec Rzeźniczka i skąd czerpać motywację – 27 km walki z samym sobą – od Solinki do Cisnej

Bieg Górski Rzeźniczek
Ocena czytelników
[Liczba głosów: 7 Średnia ocena: 3.9]

tajemnice biznesu

  • Bieg Rzeźnika – relacja prosto z Cisnej
  • Skąd czerpać motywację?
  • Jak się przygotować na Bieg Rzeźniczka?

Motywacja jest jednym z najważniejszych czynników warunkujących nasz sukces albo porażkę; dzięki niej jesteśmy bardziej kreatywni, chętni do pracy i wydajni. Niezależnie od tego, w jaki sposób myślimy o naszej motywacji, i która teoria jest nam najbliższa w wyjaśnieniu tego zjawiska, pewne jest, że nie istnieje uniwersalny czynnik motywacyjny, który działa w ten sam sposób na wszystkich ludzi.

W tym miejscu warto się zatrzymać. Pomyśl co Cie kręci? pieniądze, rekordy, wyzwanie, prestiż, a może uznanie w oczach znajomych?

Czy znajdę w sobie motywację do działania?

Doszedłem do wniosku, że nic tak nie motywuje do działania jak obecność drugiego człowieka.
Samotne mierzenie się z wyzwaniami – nieważne czy sportowymi, czy wynikającymi z obowiązków zawodowych – może skutecznie odebrać nam zapał i energię do pracy. Jeżeli chcemy udowodnić sobie, że jesteśmy w stanie wykonać coś trudnego, ambitnego i wymagającego poświęceń, warto znaleźć osobę, która wesprze nas dobrym słowem, albo – co ważniejsze – spróbuje pomóc w realizacji zadania. Jest to szczególnie ważne nie tylko w sporcie ale również w biznesie!

„Bieganie uczy nas bardzo ważnej rzeczy – nie poddawać się!”
Osobom, które chcą powalczyć w parach, i udowodnić przede wszystkim sobie, a nie swojemu przeciwnikowi, że przy odpowiedniej motywacji są w stanie zdziałać wszystko, z całą pewnością spodoba się idea biegu Rzeźnika organizowanego rok rocznie w Bieszczadach. Kilkanaście godzin i prawie 80 km biegu są w stanie zniszczyć każdego!

Rzeźniczek – Bieg moich marzeń

Mnie zniszczyła młodsza wersja biegu Rzeźnika, a mianowicie Rzeźniczek – bieg na dystansie 27 km. Po samej nazwie można by przypuszczać, że bieg jest dla amatorów i chłopców, którzy mają jeszcze mleko pod nosem. Nic bardziej mylnego! Górski teren może zaskoczyć nawet maratończyka! Grunt to odpowiednie przygotowanie treningowe, zaopatrzenie w płyny i żele węglowodanowe – których niestety nie miałem w chwili startu. Stąd uśmiech na starcie i łzy na mecie 🙂

Poniżej zdjęcie wykonane chwilę przed masową rozgrzewką. Pozytywna atmosfera sprawia, że możemy przenosić góry. Traktujemy przyszły wysiłek trochę z przymrożeniem oka. Zaczynam się zastanawiać czy oni na pewno wiedzą co ich czeka? Po ich minach to raczej sielanka.

Rzeźniczek bieszczady

Rozgrzewka – dookoła pełno pozytywnych biegaczy

Godz. 8:00 rano. Ruszamy w drogę ciuchcią z Cisnej do Solinki skąd rozpoczyna się start.
To również świetna okazja żeby wymienić się biegowymi doświadczeniami z nowo poznanymi kolegami. Akurat trafiłem na wyczynowców, którzy na takim dystansie biegają bez sprzętu. Zapytałem ich dlaczego nie mają ze sobą wody – „A po co? Napijesz się na 14 km” – odpowiedzieli.

Idąc za radą, zamieniłem  – 1 litr płynów na malutką buteleczkę wody, ok. 200 ml (buteleczka jest widoczna w prawej ręce na przedostatnim zdjęciu). Mój nowy zapas wody wygląda komicznie w porównaniu z napchanymi po brzegi plecakami większości uczestników – niczym wielbłądy na pustyni.

ehh qrcze, gdybyście wiedzieli jak później żałowałem swojej decyzji! Lekcja, którą wyniosłem to nie patrz na innych. Nie gwiazdorz! w szczególności jeżeli biegniesz pierwszy raz i nie wiesz dokładnie czego możesz się spodziewać na trasie!

Sama kolejka cofa nas do lat dzieciństwa. Muszę przyznać, że dawno tak się nie bawiłem. Super atrakcja! Warto jednak mieć ze sobą kurtkę, bo słońce jeszcze leniwie się budzi oraz przyjść wcześniej na zbiórkę, ponieważ przy takich tłumach ciężko o miejsce siedzące.

Kolejka wozi nas na start w SOlince

Kolejka wozi nas na start w Solince

BOOM! Startujemy. Ponad 800 osób rusza szutrową drogą ok. 2km. przed siebie do pasma granicznego i dalej niebieskim szlakiem granicznym aż na szczyt Okrąglik. Następny przystanek ok. 14 km. dalej – jedyny punkt kontrolny na Przełęczy nad Roztokami tzw. Paśnik dla biegaczy, miejsce gdzie uzupełnię swoją buteleczkę.

Na zdjęciu poniżej, warto zwrócić uwagę na wspomniane plecaki – cysterny. To w nich znajdują się zapasy płynów, które można sączyć bezpośrednio przez wężyk podczas biegu. Dzięki takiemu rozwiązaniu nie trzeba się zatrzymywać i zdejmować plecaka, żeby się napić. Bardzo praktyczne rozwiązanie pod warunkiem, że biegnie się dłuższe dystanse np. ultramaratony. Uważam, że na Rzeźniczka w zupełności wystarczy bidon z izotonikiem 0,5l przywiązany do pasa biodrowego.

Rzeźniczek - start

Rzeźniczek – start

Wielu śmiałków szukających wyzwań przybywa z najdalszych zakątków świata. Wszyscy próbują pokonać Rzeźniczka nie zważając, że sami mogą zostać pokonani. Widok tego wojownika bardzo pozytywnie mnie nastawił 🙂

This is Sparta?

This is Sparta?

Trasa jest dość trudna, chociaż przepiękna i malownicza. Widoki zapierają dech w piersiach!
Jednak mało kto podziwiał matkę naturę. Zwyczajnie wszyscy byliśmy na to zbyt zmęczeni.
Następnie szybko policzyłem, że każde strzelenie zdjęcia to strata ok. 5 pozycji.

Widoki podczas biegu

Widoki podczas biegu

Rzeźniczek bywa zdradliwy zwłaszcza po 16 km. kiedy zaczynają się strome podbiegi, a następnie bardzo groźne zbiegi – wówczas trzeba uważać, żeby nie dać się ponieść. Oj tak, nogi same aż o to proszą.  Zdecydowanie lepszym rozwiązaniem jest trochę przyhamować ze względu na ostre kamienie, drzewa na zakrętach i biegaczy przed nami. Wąska droga niemal pozbawia nas możliwości wyprzedzania (przez większość trasy biegnie się gęsiego).

Hamowanie na zbiegu nie należy do najprzyjemniejszych – zwłaszcza kiedy jesteśmy zmęczeni i jeżeli wysiłek przedłuża się do kilku minut. Wtedy nawet najsilniejsze mięśnie czworogłowe ud mogą nie wytrzymać. Ja tak miałem.

Dostałem takich skurczy, że musiałem na chwilę się położyć. Dodatkowo odcięło mi prąd – po prostu zabrakło węglowodanów do spalania. Dziwne uczucie. Chcesz iść dalej, ale nogi mówią nie! Na szczęście biegacze to taka fajna grupa, która lubi sobie pomagać. Od współzawodników otrzymałem czekoladę i żel z magnezem. Taki mix szybko postawił mnie na nogi.

Przeszkody na drodze

Przeszkody na drodze

Jak przygotować się na Rzeźniczka?

  • Zrzuć zbędny balast – pozbądź się wszystkiego czego na pewno nie użyjesz podczas biegu np: telefon, biżuterię, owoce – lepiej korzystać z lekkich żeli energetycznych
  • Zadbaj o nawodnienie, ale nie przesadzaj. Pół litra bidonu z izotonikiem przymocowanym do pasa biodrowego, w zupełności wystarczy – zamiast wypchanego po brzegi plecaka.
  • Sandały zostaw w domu. Warto zaopatrzyć się w górskie buty biegowe. Ich podeszwa jest grubsza i posiada drobne wypustki. Lepsza przyczepność wesprze Cię na zbiegach.
  • Sprawdź pogodę dzień wcześniej i dostosuj swój ubiór do warunków. Weź poprawkę na rozgrzanie organizmu. Warto zabrać ze sobą czapkę/chustę na głowę w przypadku upałów. Na szczęście dużą część trasy biegnie się w lesie, gdzie jest odrobinę chłodniej.
  • Węglowodany i sole mineralne – najlepiej w postaci żeli lub czekolady. Podczas biegu łatwo można wypłukać się z elektrolitów. Dlatego warto mieć ze sobą chociażby shoot’y/ampułki z magnesem. Zamiast wody lepszym rozwiązaniem będzie izotonik.

Nawet najlepszy sprzęt nie zastąpi dobrego przygotowania fizycznego!

Jak trenować na Rzeźniczka?

Trenuj regularnie!
Najlepiej pod okiem Trenera.
Przeznacz na to min. trzy dni w tygodniu po ok. 1 – 1,5h/per trening.
Moje przygotowania obejmowały dwa treningi biegowe oraz jeden trening na siłowni.

Trening biegowy musi uwzględniać nierówności terenu oraz kosmicznej długości podbiegi – zapomnij o zwykłej bieżni. 

Muszę Wam się jeszcze do czegoś przyznać. Kompletnie nie znam się na bieganiu! Na szczęście wiem do kogo można się zwrócić o przygotowanie świetnego treningu.
Poniższy trening to dzieło profesjonalnego trenera, za co bardzo mu dziękuję.

  • Rozgrzewka 5 km – w tempie ok. 6min/km – Pierwszy zakres (wysiłek fizyczny jest na tyle luźny, że możesz prowadzić swobodnie konwersację). Tętno w granicach 130 uderzeń na minutę.
  • Rozciąganie 10 -15 min – bardzo ważny element. Pamiętaj, że nie ma drogi na skróty! Poświęć na rozciąganie co najmniej 10-15 minut przed właściwym treningiem. Rozciąganie uchroni Twoje mięśnie i ścięgna przed kontuzjami.
  • Podbiegi 10 x 100 m. – żwawo, wysoka kadencja! To tzw. trening właściwy. Jego celem jest zwiększenie Twojej siły biegowej. Gdzie biegać? To mogą być schody, wzgórze lub np. Agrykola w Warszawie.  Tutaj tętno jest najwyższe. U mnie dochodziło nawet do 180 uderzeń na minutę.
  • Rozbieganie 3,2 km – w drugim zakresie. Szybkie tempo, w moim przypadku 4:15 min/km. Tętno skacze powyżej 150 uderzeń na minutę.
  • Cool down 800 m. – zabieganie. Tempo konwersacyjne. Możesz swobodnie rozmawiać i cieszyć się końcem treningu. Zasłużyłeś na zimnego 0,5l pilsa 🙂

Przyjrzyjmy się poszczególnym etapom treningu korzystając z poniższych wykresów (Zrzut ekranu z aplikacji Garmin)

Podbiegi mają charakterystyczny kształt fali, w szczególności widać to na wykresie z tętnem. Następnie końcówka wykresu niebieskiego świetnie obrazuje szybkie tempo biegu. Trening rozpisany jest na 1 godzinę ruchu. W tym czasie spalisz średnio ok. 800 kcal.

Trening przygotowujący do Rzeźniczka

 

Szukasz więcej treningów? Sprawdź mojego Garmina i dodaj mnie do znajomych <treningi>

Co nas napędza? Motywacja Rzeźnika

Bez wątpienia Bieg Rzeźnika niszczy.
A Ci, którzy dotrą do mety? Cóż, można powiedzieć, że odnieśli sukces. Ale właściwie dlaczego?
Czy sam fakt zakończenia biegu może zostać uznany za triumf?
Jaki jest właściwie sens uczestnictwa w biegu Rzeźnika i jak uczestnicy znajdują motywację do podjęcia tego morderczego wyzwania?

Rzeźniczek - Cisna - meta

Rzeźniczek – Cisna – meta

Jedna z uczestniczek mówi, że „…niektórzy biegną dla kogoś, inni w celu przesuwania granic własnej wytrzymałości, jeszcze inni po prostu po piwo na mecie”.

Nie da się jednak ukryć, że motywacje większości zawodników nie ograniczają się do chęci udowodnia sobie, że są w stanie przebiec 27 lub 80 km.

„Największa satysfakcja polega na tym, że czujesz, że pasujesz do tych kolosalnych przestrzeni, bo jesteś w stanie je przemierzyć i robisz to w dobrym stylu. Czujesz się człowiekiem gór, częścią Natury.”

– to zdanie chyba najlepiej podsumowuje ideę biegu.

W biznesie to tak jak w bieganiu

Uprawianie sportu wymaga od nas wiecznego podnoszenia poprzeczki, poświęcenia i żelaznej determinacji. Żeby osiągnąć wyniki musimy wyjść ze strefy komfortu. Nie mam wątpliwości, że bieganie (inne sporty również) hartuje nasz charakter!

Z prowadzeniem własnego biznesu jest dokładnie tak samo. Nikt nie mówił że będzie lekko. Wiem bo prowadziłem własną działalność przez trzy lata!

Bywają takie momenty, że podczas biegu słyszymy diabełka na ramieniu, mówiącego „odpocznij”, „usiądź sobie” (przynajmniej ja tak mam). Najgorszą rzeczą jaką w tym momencie możemy zrobić to posłuchać go, zatrzymać się i odpocząć.

Bieganie uczy nas bardzo ważnej rzeczy – nie poddawać się!
Jeżeli chcesz stać się drapieżnikiem w świecie biznesu, zacznij uprawiać sport!

Podsumowanie

  • Bieganie uczy nas bardzo ważnej rzeczy – nie poddawać się! co jest cechą na wagę złota w biznesie
  • O ile motywacja finansowa jest łatwa do zrozumienia i w mniejszy lub większy sposób dotyczy każdego z nas, o tyle trudniej jest zrozumieć motywacje ludzi, którzy poświęcają wiele na realizację swoich zgoła dziwnych marzeń, nie czerpiąc z tego tytułu większych – z punktu widzenia przeciętnego obserwatora – korzyści.
  • Bieg Rzeźnika jest dla osób, które chcą pokonać własne słabości, szukają inner-peace i przede wszystkim kochają naturę
  • Grunt to dobre przygotowanie fizyczne w postaci regularnych treningów oraz odpowiedni ekwipunek na starcie.

Zadajesz sobie pytanie czy dasz radę przebiec Rzeźniczka? Zdecydowanie TAK!
„Gdy człowiek stawia sobie granicę tego co zrobi, stawia sobie też granicę tego, co może zrobić.” – Charles Schwab



Spodobał Ci się artykuł? Jeśli tak, to zapisz się aby otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach na temat biznesu. Zero spamu!

Polityka Prywatności

Dziękuję

9 komentarzyZostaw komentarz

  • Fajny artykuł. Czuć w nim autentyczną pasję. To pokonywanie samego siebie, o którym pisze autor… aż kusi żeby się sprawdzić! Dzięki za rady, może się kiedyś przydadzą 😉

    • Hej agi 🙂

      Uważam, że cokolwiek robimy – należy to robić z energią i pasują. Inaczej nie widzę w tym większego sensu. No chyba, że zamiast do pracy idziemy do roboty, a siedząc w niej odliczamy ostatnie minuty do wyjścia.

  • Ten tekst to super motywator. Można przebiec w 3 godziny, ale równie dobrze w 5 i też mieć satysfakcję. Jeśli ktoś powie, że 5 to słabo, niech ruszy się sam. Paweł – gratuluję!!!
    Życzę Ci, żebyś w 2016 przebiegł całego Rzeźnika!!!

  • Po 1.: Gratulacje za bieg i czas! 🙂
    Po 2.: Gratulacje za pouczający artykuł i trafne metafory!
    Po 3.: Słowa „Bieganie uczy nas bardzo ważnej rzeczy – nie poddawać się!” są esencją całego artykułu oraz ważną wartością jaką powinniśmy wziąć sobie do serca! 🙂

    P.S.
    Powodzenia na Rzeźniku, ponieważ wiem, że dasz radę!

  • Mario, swietny pomysl z Rzeznikiem w 2016. Moze pobiegniecie razem w parze 🙂
    Trzymam kciuki! Dobry materiał do przemyslen!

Odpowiedz

Twój adres E-mail nie zostanie opublikowany

error: Content is protected !!